środa, 5 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 4

                                                     
Takie dobre to kakao. Ale myśli mojej mamy są bardzo zawiłe : "oni żyją... pozornie normalni , a jednak ich oczy są puste nie ma ich ... śpią ". Jacy "oni" ?
                                                                            ***
Następnego dnia czułam się okropnie. Nie wyspałam się, bo zasnęłam na siedząco z notatnikiem. W szkole Been nawet na mnie nie spojrzał. Było mi głupio, że tak na niego naskoczyłam , ale co innego miałam zrobić. Moje myśli się plątały myślałam o mamie , o tym co pisze ,ale zastanawiało mnie też to czemu wszyscy się tak na mnie patrzą. Czy myślą , że chodzę z Beenem?
                                                                           ***
Po szkole spotkałam Ewelin. Spytała się czy byłam tam?
-Gdzie?
-W  twoim starym domu?
-Tak?
-Znalazłaś? Wiesz?
-Nie rozumiem ...
Wydało mi się to bardzo podejrzane. Tak długo mnie obserwowała pewnie mnie widziała jak "tam" byłam. Chodzi jej pewnie o notes. Pewnie jest jedyna osobą której mogę ufać, ale nie mam do niej przekonania. Od naszego ostatniego spotkania nie odzywała się do mnie ... Może chodziło jej tylko o zeszyt ? Kim ona jest ?
-Słuchasz mnie ?- zapytała stłumionym głosem
-Ymm , ehh. Przepraszam , mogłabyś powtórzyć?
-Powiedziałam , a właściwie spytałam czy mogłabym do ciebie przyjść.
-Yyy.... tak owszem.
Idziemy bardzo długo , a przynajmniej tak mi się wydaje. Przez całą drogę nie odzywamy się do siebie ,a może to ja jej nie słucham.
Gdy otworzyłam drzwi on od razu poszła do mojego pokoju , jakby od zawsze wiedziała gdzie on jest. Krzyknęłam , że idę zrobić herbatę. Wstawiłam wodę na herbatę ,ale coś nie daje mi spokoju poszłam zobaczyć co robi. Zakradłam się po cichu- przeszukiwała mój pokój. Szukała notesu! Weszłam.
-Nie ładnie grzebać w czyiś rzeczach!
Podskoczyła przestraszona.
-Gdzie on jest!
-Nie dostaniesz go !
-Nie prowokuj mnie!
-Jak mogłaś się podszyć pod kogoś kim nie jesteś!
-Daj zeszyt!
-Nigdy!
Nie wiem czemu ,ale do moich oczu cisną się łzy. Nie znam jej ,a jednak. Może to moja ciocia , ale "oni" ją zmienili... Nie wiem co robić. Notesu nie znajdzie , na pewno , ale co ze mną ?
-I co teraz zrobisz królewno? - pyta tak jadowicie, że na rękach czuję "gęsią skórkę".
Za pleców wyciąga mały nóż.
-Co zrobisz zabijesz mnie? -wrzeszczę - Wtedy nigdy go nie znajdziesz!
-Może, może - śmieje się złowieszczo.
Nagle on staje przede-mną . Ale jak? Przecież? Nie wiem co robię. Biegnę w stronę okna. Skaczę. Lecę. Czuję , że to są moje ostatnie minuty.
                                                                            ***
Odcknełam się. Nie wiem gdzie jestem, ale na pewno nie umarłam. Powoli wstaję i podchodzę do okna, Poznaję okolicę. To dom Beena! Jak? On mnie złapał? Otwieram drzwi od pokoju nikogo nie widzę w całym domu chyba nikogo nie ma. Bez zastanowienia wychodzę na ulicę i biegnę w stronę mojego bloku. Po drodze jest kiosk , sprawdzam który dziś jest. Piątek spałam 2 dni. Teraz jestem już pewna, że Eweli nie ma w domu. Muszę zabrać zeszyt , puki go znajdzie. Doszłam blok jest otoczony policyjną taśmą przy moim oknie widać ślady po płomieniach. Nikt tego nie pilnuje więc chodzę. Moje mieszkanie spłonęło! Weszłam do pokoju wszystko czarne. Mogłam się domyślić. Podchodzę do ściany uderzam trzy razy w wypustkę. Drzwiczki się otwierają. Notes jest cały , biorę go i chowam do torby. Gdzie ma iść ? Czy Beenowi mogę ufać ? Nie mam wyboru idę do niego.
                                                                       ***
Drzwi otwierają się z lekkim skrzypnięciem. W domu nadal nikogo nie ma. Idę do tego pokoju gdzie się obudziłam. Otworzyłam notes by dowiedzieć się kim są "oni" i czy jest tu coś o Ewelin. Znalazłam :
"Skoro to czytasz to pewnie już się przekonałaś , że nasze społeczeństwo dzieli się na kilka "ras". Żyją tu zwykli ludzie (większość narodu) tak zwani "inni". Następnie (ich też jest dużo) są ludzie obdarzeni niezwykłymi mocami - nadsiłą , nadwiedzą itd. , tz. "nad". Kolejno są  "oni" rasa która chce zagarnąć cały naród, podporządkować go sobie, przy tym nie cofną się przed niczym. Nowi ( ich jest najmniej) są to ludzie obdarzeni magią , albo umiejący się nią posługiwać. Mogli też otrzymać po przodkach magiczne moce , nawet o tym nie wiedząc. To właśnie ich cą wykończyć "oni" , ponieważ tylko my umiemy ich powstrzymać. Są też "starsi" oni pamiętają zamierzchłe czasy naszego kraju (niestety zostało ich już 100 osób). Ty należysz do "nowych" ja też twój tata był "innym". Musiałam chronić i ciebie i jego tylko ty możesz wszystko zatrzymać."
-Już się obudziłaś?
Podskoczyłam ze strachu.
-Nie strasz mnie!- mówię podniesionym głosem , uderzając go w rękę. - Jak mnie uratowałeś?
-No wiesz ...
-Jesteś "nad" ?
-Tak , nadsiła. Dlatego cię złapałem.
-Co się dalej stało?
-To było tak : Przechodziłem obok twojego domu chciałem cię spotkać i przeprosić , gdy nagle wyskoczyłaś przez okno. Byłem zdezorientowany. Nie wiedziałem czy się ujawnić, ale cię złapałem. Potem w oknie pojawiła się ona Eweiln.
-Skąd ją znasz ?!- wystrzeliłam jak z procy.
-Bo wiesz. Ona jest siostrą najpotężniejszej "nowej".
-Czy ta "nowa" miała na imię "Ivy"?
- Tak na nią wołali...
- To jest, była moja mama... - łzy cisną mi się do oczu.
-Naprawdę...?
-Tak , jestem córką Ivy i Mateo...
- Czyli ty jesteś "nową" ?
-Na to wygląda ...
                                                                       ***
Ostatnie kilka dni spędziłam u Beena , bo gdzie indziej u Clov nie chciałam spać , a tylko mu mogłam zaufać. Czułam się bezpiecznie choć wiedziałam, że to nie może trwać wiecznie bo ona prędzej czy później mnie znajdzie.

ROZDZIAŁ 3


Dziś idę do szkoły jestem ciekawa czy Been pamięta nasze spotkanie mam nadzieje, że nie ... Stoję przed ogromnymi, dębowymi drzwiami .Ten stres przed wejściem tam. Otwieram te okropne drzwi i widzę wszystkie spojrzenia skierowane na mnie. Myślę sobie głupia , jak ja wyglądam , po co tu przyszłam. Pierwsza lekcja to chemia Pani Brocka i tak mnie nigdy nie lubiła więc od razu kieruję się do toalety. Patrzę w lustro włosy mam ułożone tak jak zawszę blond grzywka na bok , tusz też mi się nie rozmazał. Spoglądam na ubranie wszystko wygląda normalnie lekko wytarte jeansy , koszula w niebiesko-czarną kratę. Więc czemu wszyscy się na mnie tal patrzyli??? Co powiedział im Been ? Musze się z nim spotkać ! Dzisiaj! Już! Teraz! Czekałam , aż do przerwy następną lekcje miałam właśnie z nim. Czekałam 15 minut , aż w końcu upragniony dzwonek. Widzę go jego szafirowe oczy widać już z tej odległości. Szarpię go za rękę i wyciągam ze szkoły. Ciągnę go przez następną ulicę.
-Do kąd idziemy ?- pyta z irytacją
-Do mojej ulubionej kawiarni..
-Po co
Nie odpowiadam. Zasiadamy w najodleglejszym kącie. Na małej, szarej kanapie. Kelnerka podeszła pytając o zamówienie. Zamawiam to co zawsze gorącą czekoladę z mlekiem.
-O co ci chodzi! Najpierw mnie unikasz a teraz zaciągasz tutaj?!
- Co nagadałeś w szkole ?!
-Ja ?
-Tak ty !
-Ja nic nie mówiłem !
-To czemu wszyscy gdy weszłam do szkoły się na mnie gapili jak bym była trędowata ?
-Nie wiem...
-Co powiedziałeś ?!
-Ja tylko rozmawiałem z Clove ...
-Co jej powiedziałeś...
-Pytałem się czy ciebie nie widziała... tak wtedy uciekłaś ...
Usłyszałam załamanie w jego głosie.
-To nie twoja sprawa co robię i gdzie jestem !!!
Upiłam łyk czekolady.Zapadła niezręczna cisza...
-Wiesz co muszę już iść- powiedział i wybiegł.