poniedziałek, 12 sierpnia 2013

ROZDZIAŁ 5


Nie pomyliłam się... Ewelin należała do "oni" i nie cofnie się przed niczym by zdobyć zeszyt. Wczorajszej nocy zaatakowała dom Beena. Na szczęście jego rodzice byli przygotowani obydwoje byli obdarzeni nadwiedzą. Było gorąco. Prawie co zginęłam ratując to co na pisła moja matka. Wszystko zdarzyło się tak szybko...
Wróciliśmy ze szkoły wszystko było w porządku do czasu gdy coś uderzyło w dach... Była to kula ognia. Ewelin! Rzuciłam książkę do Beena bo wiedziałam , że go nie będzie ścigać.
"Uważaj na siebie... biegnij do piwnicy, środkowy korytarz"
 Potem zbiegł po schodach. Dach stanął w płomieniach. Widziałam jej twarz. Śmiała się to wszystko ją bawiło!
-Notesiki masz przy sobie czy dałaś chłoptasiowi?
Byłam wściekła. Skoncentrowałam się na jej twarzy, pomagała mi wiara w to, że jestem "nową". Wyciągnęłam ręce przed siebie i pomyślałam ,że trafia w nią kula ognia. Tak było to się stało! Gdy Ewelin była oszołomiona zaczęłam biec ku piwnicy. Ona po chwili zaczęła celować we mnie. Z większą siłą, może dla tego że ma większe doświadczenie. Upadłam kula przeleciała obok mnie. Z tą prędkością na pewno by mnie zabiła. Mam poparzona nogę nie mogę wstać! Ona celuje... W ostatniej chwili Been wciąga mnie do tunelu.
"Mówiłaś, że dasz sobie radę".
                                                 ***
Noc spędziliśmy w pewnego rodzaju bunkrze na powierzchni. Bałam się co ona jeszcze zrobi. Zastanawiałam się czemu ten zeszyt jest taki ważny... Co w nim jest?
                                                ***
Mam dość! Nie wiem co się dzieje , nie wiem gdzie jestem , ani gdzie jest Been...

1 komentarz:

  1. Hej, trafiłam dzisiaj przez przypadek na tego bloga i absolutnie nie żałuje.! Twoje opowiadanie jest świetne. Mam nadzieję, że dodasz jeszcze kolejne rozdziały tej niesamowitej przygody :3

    OdpowiedzUsuń