wtorek, 28 maja 2013

ROZDZIAŁ 1

                                                                             
Mam już dość krzyków, kłótni. Wychodzę z starego, odrapanego bloku z którego jeszcze dobiegają wrzaski. Idę przed siebie, bo wiem, że niedługo zjawi się tu policja ... Doszłam do końca najgorszej dzielnicy i stanęłam jak wryta. Zastanawiam się po co nadal tu tkwię, przecież mogę wyjechać podbić świat ... I nagle BUM!!! Clove moja kumpela sprowadza mnie na ziemię.                                          
                                                                               ***
Wczoraj spałam u Clove , a dziś znów do szkoły. Ta codzienna monotonia denerwuje mnie. Chcę wyjechać, ale dokąd ? Zaczęła się pierwsza lekcja Pani Smith jak zwykle zanudzała nas wzorami. Spoglądam na Beena , a on patrzy na mnie więc odwracam wzrok.  Po lekcjach idę do mojego ulubionego miejsca. Stara ławka pod pięknym dębem. Podchodzi do mnie kobieta, której nigdy dotąd nie widziałam.
-Nazywam się Ewelin- przestawiła się.                                                                    
Była ubrana w ciemno-zielony płaszcz, czerwoną spódnicę i jaskrawą żółtą chustkę na włosach. Wyglądała na ok. 40 lat.
-Zapewne mnie nie znasz ... Może to dziwne zabrzmi, ale jestem twoją - kobieta zawiesiła głos- Ciocią
W mojej głowie pojawił się mętlik. Ciocią to niemożliwe!
-Ale jak? -mówię cicho - Moi rodzice nie żyją ! Ja nie mam rodziny !
-Spokojnie. Choć ze mną wszystko Ci wytłumaczę.
Nie chcę, ale idę, bo może w końcu się czegoś dowiem. Ewelin opowiada mi bardzo niezrozumiale: "powiedzieli Ci, że zgineli w wypadku, to nie prawda". W głowie wciąż słyszę te słowa. Idziemy wciąż jedną z alei parku, ale ja nie chcę już słuchać. Obracam się. Idę ,ale po chwili zaczynam biec. Ewelin krzyczy. Nie zwracam na to uwagi biegnę dalej. W końcu docieram tam. Z powrotem do ... mojego bloku. Nie chcę tam wchodzić. Założyłam słuchawki i tak nie myśląc doszłam do dzielnicy Beena. Widzę go przed domem. Spuściłam głowę, ale on i tak do mnie podchodzi.
-Hej! Co ty tutaj robisz? - pyta.
-A tak wyszłam sobie na spacer- odpowiadam cukierkowym tonem z nutką goryczki.
-Nie wierzę Ci
-A co?! Książkę piszesz?- odpowiadam i zaczynam się śmiać.
Zaczęłam powoli iść nie miałam dalej ochoty z nim rozmawiać. To na nic on dalej idzie za mną.
-Czemu tak uciekasz ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz